Systemy bezzałogowe zmieniają reguły gry szybciej, niż powstają dokumenty strategiczne, które miały je opisać. Rozwiązanie, które osiemnaście miesięcy temu było eksperymentem, dziś bywa standardem, a rozwiązanie sprzed trzech lat bywa już nieskuteczne. To środowisko, w którym cykl adaptacji przeciwnika liczy się w tygodniach, a cykl zamówienia publicznego w latach.
Pełne spektrum obejmuje platformy powietrzne, bezzałogowce nawodne i podwodne oraz systemy lądowe, a do tego technologie antydronowe, bez których żadna z tych zdolności nie ma sensu w izolacji. Rozmawiamy o rojach, o autonomii decyzyjnej i o granicy, na której kończy się zdalne sterowanie, a zaczyna samodzielne działanie maszyny, wraz z konsekwencjami prawnymi tego przejścia.
Wymiar morski zajmuje w tej dyskusji szczególne miejsce. Bezzałogowce nawodne i podwodne zmieniły charakter działań na Morzu Czarnym, a na Bałtyku stają się narzędziem ochrony infrastruktury podmorskiej, patrolowania i rozpoznania. Interesują nas polskie programy badawcze i przemysłowe w tym obszarze oraz to, co najtrudniejsze, czyli przeniesienie wyniku projektu naukowego do realnej służby.
Wnioski z Ukrainy wracają tu jako punkt odniesienia, ale też jako ostrzeżenie. Kluczową zdolnością nie jest posiadanie konkretnego systemu, lecz umiejętność szybkiej zmiany konstrukcji, oprogramowania i taktyki. W obszarze zmieniającym się z miesiąca na miesiąc nie liczy się horyzont 2040, lecz zdolność reagowania tu i teraz.