Obrona cywilna i odporność wspólnot lokalnych rozstrzygają się nie w sztabach, stoczniach i ministerstwach, ale w gminach i powiatach, ponieważ to tam mieszkają ludzie, których trzeba ostrzec, ukryć, zaopatrzyć i w razie potrzeby ewakuować. Samorząd jest w systemie bezpieczeństwa ogniwem wykonawczym, a zarazem tym, o którym w debacie o obronności mówi się najrzadziej.
Formuła jest debatą samorządową. Głos zabierają wójtowie, burmistrzowie, starostowie i przedstawiciele władz regionalnych, czyli osoby odpowiadające za realizację zadań z zakresu obrony cywilnej i zarządzania kryzysowego na własnym terenie. Tematem są miejsca schronienia i ukrycia oraz ich stan faktyczny, systemy ostrzegania i alarmowania ludności, zapasy i plany ewakuacyjne, które w wielu miejscach istnieją formalnie, ale nie były sprawdzane w praktyce.
Ochrona lokalnej infrastruktury krytycznej, czyli ujęć wody, ciepłowni, sieci energetycznych i węzłów komunikacyjnych, prowadzi wprost do pytania o współpracę z wojskiem, Wojskami Obrony Terytorialnej, strażą pożarną i policją. Czy ta współpraca jest przećwiczona i czy w sytuacji kryzysowej wiadomo, kto wydaje polecenia, komu i na jakiej podstawie.
Zostaje pytanie o pieniądze. Zadania z zakresu obrony cywilnej zostały samorządom przypisane, ale środki i uprawnienia nie zawsze poszły za nimi, a różnica w możliwościach między dużym miastem a małą gminą wiejską jest ogromna. Co samorząd może zrobić sam, gdzie potrzebuje wsparcia, a gdzie bez decyzji i finansowania z poziomu centralnego pozostaje bezradny.